Słowo#31 (Nie)pokój?

[17-25 września 2018, początek jesieni]

Słowo walka kojarzy mi się od razu z wylewaniem krwi i potu w celu osiągnięcia celu. Walczy się o coś wartościowego, wyjątkowego. Walka to nie szamotanina bez motywu i bez sensu. To zaangażowanie sił i energii w coś dla nas ważnego. Dlaczego w ogóle o tym pomyślałam? Gdyż obecnie jestem w sytuacji, kiedy toczę walkę, mimo że od ponad miesiąca tylko leżę w łóżku, nie licząc kilku wizyt w toalecie w ciągu dnia. Czytaj dalej Słowo#31 (Nie)pokój?

Słowo#29 W poczekalni.

28 lipca 2018 [Dzień Kultu Masy Mięśniowej]

Stało się. Jestem w poczekalni. Nie takiej, jak w odcinku pierwszym (choć w takich bywam ostatnio często). Jestem w sytuacji, kiedy zwiedziłam już trochę pokoi, do których On mnie zaprosił i trafiłam do holu. Czekam na głos, który zawoła mnie do kolejnego. Bardzo frustrująca nauka cierpliwości. Przecież co może być ciekawego w poczekalni? Stare magazyny sprzed paru lat. Brak okien i krzesła. Cisza. Nic. Nuda. Czytaj dalej Słowo#29 W poczekalni.

Słowo#28 Słowo w sercu.

[czerwiec- lipiec 2018, Jeśli zło jest zaraźliwe, to takie jest tez dobro. Dlatego potrzeba by obfitowało w nas coraz bardziej dobro.” – Papież Franciszek ]

Chciałabym, żeby każde Twoje Słowo to był kwiat róży. Żeby rozkwitła cała łąka pęków kwiatowych- nawet miniaturowych, żeby nigdy nie więdły, ale żeby pozostawało wciąż miejsce na nowe kwiaty. Czytaj dalej Słowo#28 Słowo w sercu.

Słowo#27 Namiot spotkania.

[23 czerwca 2018, Dzień Ojca]

Świątynia powinna być jak najlepszy dom dla każdego. Jak wracasz do dobrego domu wiesz, że zastaniesz tam kochającego rodzica, krupnik na żołądkach i kotlety. Podobnie ze świątynią. Tam zawsze jest obecny w tabernakulum (z łac. namiot) kochający rodzic, gotowy do nakarmienia nas swoim Ciałem i Krwią. Czytaj dalej Słowo#27 Namiot spotkania.

Słowo#26 Naoczny świadek.

[22 czerwca 2018, zakończenie Roku Szkolnego]

Dzisiaj w Ewangelii św. Mateusza przeczytałam: „Oko jest dla ciała niczym lampa. Jeśli twoim oczom niczego nie brakuje, całe twoje ciało jest jasne. Lecz jeśli twe oko słabnie, całe ciało pogrąża się w mroku. A jeśli ściemnieje źródło twego światła, to ogarniać cię będzie naprawdę wielka ciemność!” (por. Mt 6, 22-23). Od razu pomyślałam o moim chorym od wielu miesięcy prawym oku. Mimo wdrożenia nowego leczenia i poprawy, rogówka została na tyle uszkodzona, że widzę mgłę. Bardzo uciążliwa przypadłość. Chore oko. Czytaj dalej Słowo#26 Naoczny świadek.

Słowo#25 Serpentyny.

[7 czerwca 2018, cytat dnia: „Dzień z nocy wstaje jak prorok i świata oblicze zmienia”- L. Kruczkowski]

Kiedyś (w sumie jeszcze nie tak dawno temu) nie wierzyłam w Jego istnienie. Owszem, przeszłam przez cały system edukacji katolickiej oraz sakramenty, ale jako psycholog obdarzony zdrowym rozsądkiem (takie o sobie miałam mniemanie) sądziłam, że Boga wymyśliliśmy sobie sami, aby nie bać się śmierci. I nawet jeśli istnieje jakiś byt absolutny to bardziej jest to energia powstała z naszych myśli, no ewentualnie zapatrzony w siebie Ktoś, który nie zwraca na nas- ziemskie robaki uwagi, więc my także nie powinniśmy się Nim kłopotać… Czytaj dalej Słowo#25 Serpentyny.

Słowo#24 Rachunek ostateczny.

[31 maja 2018, Sollemnitas Sanctissimi Corporis et Sanguinis Christi]

Widziałam ostatnio osobę z czterokończynowym porażeniem na wózku inwalidzkim, która śpiewała, że Bóg jest wszechmogący. Uwielbiała Go tak samo, a może nawet z większym zaangażowaniem niż osoby ogólnie zdrowe dookoła. Pomyślałam, że ta trudna do zrozumienia dla nas prawda o Jego wszechmocy, musi być jeszcze trudniejsza dla ludzi cierpiących. Uderzył mnie ten obraz, bo jak ciężko musi być osobie, która wie, że Bóg mógłby ją uzdrowić, a tego nie robi z jakichś przyczyn. I nie, nie twierdzę w tym miejscu, że tą przyczyną jest to, że Go nie ma albo nie jest doby, bo przecież niektórych uzdrawia na duszy i ciele. Pozostaje pytanie dlaczego jednych, a nie drugich? Czytaj dalej Słowo#24 Rachunek ostateczny.

Słowo#23 Przypadek kosmity.

[19 maja 2018, sezon ślubno- weselny]

Póki co bardzo rzadko, ale zdarza mi się napotkać na swojej drodze kogoś, kto podpada pod określenie nie z tego świata. I bynajmniej nie mówię tu o ludziach niespełna rozumu lub odklejonych od rzeczywistości i zaniedbujących codzienność. Mówię tu o ludziach, po spotkaniu których mam wątpliwości, czy aby nie poznałam właśnie Jego posłańca, który przybrał na chwilę ludzką postać. Takie zdarzenie przytrafiło mi się nie tak dawno, a dokładnie w Niedzielę Miłosierdzia w pewnej podwarszawskiej wiosce. Czytaj dalej Słowo#23 Przypadek kosmity.

Słowo#22 „Nie martwcie się więc o jutro…” (Mt 6, 34)

[15 maja 2018, imieniny Nadziei oraz Miłości]

„Nie martwcie się więc o jutro, gdyż jutro zatroszczy się o siebie. Dzień dzisiejszy ma dość własnych kłopotów” (por. Mt 6, 34)

Ten tydzień obfitował w nieprzychylne zbiegi okoliczności od zepsutych samochodów, przez nasilające się problemy zdrowotne, kłopoty organizacyjne, a całość zwieńczyło w niedzielę dwumetrowe pęknięcie ściany w pokoju dzieci. Pojawiło się nagle, niespodziewanie i zapowiedziało gruntowny remont niedawno pomalowanego pokoju. Czytaj dalej Słowo#22 „Nie martwcie się więc o jutro…” (Mt 6, 34)