Słowo#84 W drodze.

[24 maja 2026, Uroczystość Zesłania Ducha Świętego]

Podczas ostatniej niedzieli popatrzyłam na mojego młodszego syna ministranta po przyjęciu Komunii Świętej i zauważyłam, że prawdopodobnie intuicyjnie wykonał kilka gestów, które bardzo mnie poruszyły i uświadomiły na nowo sens i wartość Eucharystii.

Co zrobił? Uklęknął w prezbiterium do modlitwy i popatrzył w Niebo. Podniósł głowę w kierunku oculusa i chwilę tak pozostał, następnie przeniósł wzrok nieco niżej na ogromny krzyż wiszący na ścianie z Jezusem, który na nim umiera i tam zatrzymał się na chwilę. Potem popatrzył w ziemię.

I można by zapytać, co w tym niezwykłego, ale dla mnie było to pewne odkrycie i światło w tamtym momencie. Pierwsze i najważniejsze to popatrzyć do góry, na Niebo. Tam mamy dążyć, do świętości. Tam jest Prawda: Jezus przebywający z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym i w nich. Następnie jest Droga: Jezus na Krzyżu pokazujący nam swoim życiem i śmiercią, jak dotrzeć do wieczności. W końcu jest Życie: Jezus w codzienności, tu i teraz na ziemi idący obok nas.

Przez ten krótki moment podczas Eucharystii, patrząc na mojego syna, fragment Ewangelii, w którym Jezus mówi „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie”(J 14,6), nabrał dla mnie treści. Po to w końcu uczestniczę we Mszy Świętej. Przychodzę do Niego, żeby nakarmił mnie treścią i sensem. To w jaki sposób to zrobi, to Jego decyzja.

Ostatnio w tym całym życiowym pędzie brakuje mi uważności na Boże natchnienia. Brakuje mi otwartości, czasu na głęboką modlitwę. Nic nadzwyczajnego, kiedy wyzwania życia nas pochłaniają. Staram się być wierna temu do czego się zobowiązałam i robić swoje mimo trudności, duchowej posuchy i własnej słabości. Natomiast w tamtym momencie miałam głębokie poczucie, że On zaprasza mnie dalej zapewniając o Obecności i aktualności Słowa.

Mimo, że Zesłanie Ducha Świętego obchodzimy dzisiaj, do mnie przyszedł tydzień temu spotykając się ze mną będącą wciąż w drodze, w najodpowiedniejszym jej momencie. Nie potrzebował do tego Swojej Uroczystości. Wybrał Mszę urodzinową mojego syna. Tak działa Bóg. Najlepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *