Słowo#77 Rodzichciejstwo

[30 czerwca do 20 lipca 2022]

Raz po raz, kiedy w otoczeniu bliższym lub dalszym rodzi się dziecko, ludzi wokół ogarnia swego rodzaju euforia. Radość, nawet tak chwilowa udziela się tym, którzy dowiadują się o ciąży, widzą mamę z brzuchem albo oglądają sweet focię z sali porodowej. I to jest fajne i to jest w porządku. Nie mniej jednak ten wpis chciałabym zadedykować mamom, które nie doświadczyły, nie doświadczą nigdy albo już więcej nie doświadczą tego euforycznego nurtu okołoporodowego.

Czytaj dalej Słowo#77 Rodzichciejstwo

Słowo#76 Kotłowanina

[19 kwietnia 2022, imieniny Cieszyrada]

To chyba najdłuższa przerwa między kolejnymi wpisami Słowa, jaką miałam w ciągu tych kilku lat prowadzenia bloga. Żadne trudne wydarzenia w moim życiu, absorbujące czasy, ani też spokój i radość nie spowodowały do tej pory aż takiej pauzy. Co się zatem wydarzyło albo nie wydarzyło w ostatnim czasie, że musiały minąć trzy miesiące zanim siadłam i zaczęłam pisać?

Czytaj dalej Słowo#76 Kotłowanina

Słowo#74 Jedna dobra rzecz.

[30 listopada 2021, do końca roku pozostaje 31 dni]

Ostatnio rozmawiałam z moją znajomą o nakładkach „fejsbukowych” na zdjęcia profilowe, bo zauważyłam, że niektórzy mają naraz tyle protestujących, okalających, świątecznych, za i przeciw, że ich własny „fejs” pozostaje w cieniu. Znajoma powiedziała mi, że istnieje taka nakładka, która mówi: mam tyle powodów do protestowania, że nie wiem której nakładki użyć…

Czytaj dalej Słowo#74 Jedna dobra rzecz.

Słowo#73 Plecak z kamieniami.

[24 października 2021, 3. rocznica urodzin Zosi oraz urodzin i śmierci Anielki]

Kiedyś ktoś powiedział mi, że jak umiera twoje dziecko, niezależnie czy małe czy duże, to tak jakbyś na całe życie dostał kamienie, które dźwigasz ze sobą. Ciężar, który masz już zawsze ze sobą w kieszeniach albo w plecaku. Mimo upływu czasu kamienie są wciąż z tobą. Po prostu przyzwyczajasz się do nich.

Czytaj dalej Słowo#73 Plecak z kamieniami.

Słowo#72 Ojojoj.

[6 października 2021, Dzień Efektywności Energetycznej]

Czyżby nie omijała mnie jesienna chandra, a może raczej jakieś takie ogólne zmęczenie? Nazwałabym to przesileniem, ale jakoś nie widzę tych ogromnych sił destruktywnie działających na mnie. Raczej zauważam drobne wyładowania, małe problemiki, niewielkie kwasiki i nieznaczne zmartwienia, których pewna kumulacja powoduje, że w moim umyśle kłębi się burzowa chmura. Naładowana do granic, tak jakby ukradła moją energię.

Czytaj dalej Słowo#72 Ojojoj.

Słowo#71 On-off.

[12 września 2021, Dzień Brukarza]

Po ponad miesięcznej przerwie wakacyjnej dzisiaj zebrało mnie na blogowe wynurzenia. W końcu z trybu uśpienia, trzeba przejść do aktywnego pisania. Jak łatwo się rozleniwić, jak łatwo zapomnieć o swoim powołaniu, kiedy otoczenie się zmienia, zajęcia nie mają nic wspólnego z normalną rutyną roku szkolnego. Ciekawe, że pamięć działa na moją niekorzyść…

Czytaj dalej Słowo#71 On-off.

Słowo#70 Kroczyć czy iść?

[4 sierpnia 2021, Międzynarodowy Dzień Pantery Mglistej]

Dzień wcześniej słuchałam fragmentu Ewangelii, gdzie Piotr ma iść do Jezusa po wodzie. Trochę do tej pory irytował mnie ten fragment, gdzie uczeń upewnia się, sprawdza, nie dowierza, a w końcu prawie tonie. Do tego wszystkiego to karykaturalne słowo „kroczyć”, jakby iść nie można było. To chyba jakieś nawiązanie do czapli albo bociana? Masakra.

Czytaj dalej Słowo#70 Kroczyć czy iść?

Słowo#69 Popękana waza.

[ 23 czerwca 2021, Dzień Ojca]

Miałam taki okres w życiu, że lęk mnie budził i tulił do snu. Był ze mną w ciągu całego dnia, a w zasadzie dni, tygodni, miesięcy. Niczym nieuzasadniony lęk, który rozbija moje wnętrze na kawałeczki. Choć z zewnątrz nikt nic nie mógł zauważyć, to w środku byłam jak popękana waza. Stan, który ciężko opisać albo zmierzyć.

Czytaj dalej Słowo#69 Popękana waza.