Słowo#22 „Nie martwcie się więc o jutro…” (Mt 6, 34)

[15 maja 2018, imieniny Nadziei oraz Miłości]

„Nie martwcie się więc o jutro, gdyż jutro zatroszczy się o siebie. Dzień dzisiejszy ma dość własnych kłopotów” (por. Mt 6, 34)

Ten tydzień obfitował w nieprzychylne zbiegi okoliczności od zepsutych samochodów, przez nasilające się problemy zdrowotne, kłopoty organizacyjne, a całość zwieńczyło w niedzielę dwumetrowe pęknięcie ściany w pokoju dzieci. Pojawiło się nagle, niespodziewanie i zapowiedziało gruntowny remont niedawno pomalowanego pokoju.

Jak się okazało odparzenie tynków na dużej powierzchni wymaga rozwalenia i położenia nowych gipsów. Budynek w którym mieszkamy ma kilka lat. Jest usytuowany na zadbanym, nowym osiedlu. Nasze mieszkanie zostało wykończone trzy lata temu. Więc całość podpada pod obszar „nówka nieśmigana”. I co z tego? Jak się okazuje to tylko fasada, która trzyma się na farbie, a w każdej chwili może odpaść kawałek ściany i spaść ci na głowę.

Patrząc na to zjawisko z zadziwieniem pomyślałam, że ta pęknięta ściana to idealny obraz duszy. Chorej duszy, która w środku ma pustkę (jak przy odparzeniu), a całość trzyma jedynie cienka warstwa farby, często w pięknym, może nawet intensywnym kolorze. Jeden przypadkowy ruch ziemi w nieprzewidzianą stronę powoduje, że powstaje pęknięcie odsłaniające ruinę. Wtedy już nie ma odwrotu, bo rozmiar takiego pęknięcia wymaga zdarcia całej tej fasady, wymaga dramatycznego i radykalnego posunięcia, aby od nowa położyć podkłady, ustabilizować strukturę i dopiero na końcu położyć wybraną warstwę farby. Farba jednak jest tu najmniej ważna. Ona odpada w pierwszej kolejności.

Najistotniejszą sprawą jest jednak to, czy mamy fachowca, który tę kolosalną robotę wykona. Czy mamy fachowca, któremu powierzymy nasze ściany i to co jest w nich? Czy zaprosimy go, żeby z narzędziami i w buciorach zostawiających wszędzie ślady jego obecności, wszedł na nasze prywatne włości? Czy wreszcie mu zaufamy, że mimo zniszczeń stworzy nową, umocnioną i piękną całość? Rozbawia mnie taki obraz Boga, jako złotej rączki. Zwłaszcza te ubłocone buty. On jednak potrafi być robotnikiem, służyć innym i zaprasza nas, żebyśmy zgłaszali Mu usterki naszej duszy. Mówi do każdego: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy zapracowani i przeciążeni, Ja wam zapewnię wytchnienie. Weźcie na siebie moje jarzmo, uczcie się od Mnie łagodności i pokory serca, a znajdziecie ukojenie dla swych dusz” (por. Mt 11, 28-29). On pragnie naprawiać, a jeśli trzeba, to zbudować od początku stabilną konstrukcję, na której oprzemy nasze całe życie. To, czego potrzebuje to naszego szczerego zaproszenia w modlitwie i spowiedzi. Potrafi wszystko naprawić najlepiej, a w zamian nie oczekuje zapłaty, dlatego jest fachowcem idealnym.

Mam to szczęście i poznałam się na Jego fachowości. Pokazuje mi ją codziennie, jak tylko potrzebuję Jego wsparcia. Dlatego chcę się w tym miejscu pomodlić za nas wszystkich, abyśmy odnaleźli pokorę w sercu, ale też odwagę, żeby powiedzieć Jemu TAK i zaufać tej Jego fachowości, abyśmy zaprosili Go do wyremontowania gruntownego naszej duszy, oczyszczenia jej, tak żeby odnajdywała ukojenie nawet jeśli okoliczności są niesprzyjające, nawet jeśli coś się psuje, nawala, zawala czy pęka. Bo tylko On daje nam siłę i wytrwałość. Tylko On obiecuje, że wszystkie rany, ale też wszystkie dusze jest w stanie uzdrowić dzięki wierze, nadziei i miłości. Niech to się dzieje każdego dnia we mnie i w tobie. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *