Słowo#64 Wszystko płynie.

[10 marca 2021, Dzień Całowania w Czoło]

Kilka dni temu pokłóciłam się z Ojcem. Kumulacja różnych dziwnych i frustrujących drobnych wydarzeń, przeżyte zawody, a także udrożnienie jednego z przewodów emocjonalnych w moim mózgu sprawiły, że pękłam. Po prostu wylałam przed Nim całą swoją beznadzieję tę obecną i tę z niedalekiej przeszłości związaną ze śmiercią moich dzieci.

Czytaj dalej Słowo#64 Wszystko płynie.

Słowo#63 Wskoczyło.

[12 lutego 2021, Ogólnopolski Dzień Pisania Piórem]

Zasypiając wczoraj miałam dojmujące poczucie tego, że wszystko jest na swoim miejscu. To było coś więcej niż spokój, szczęście czy nawet pokój. Wywołało to u mnie uczucie wdzięczności i wzruszenia. Myślę, że kilka wydarzeń minionych dni, które poukładały się w takie czy inne przemyślenia wywołało efekt wskakujących na miejsce kawałków układanki. Napiszę o niektórych elementach. Może i wam coś wskoczy.

Czytaj dalej Słowo#63 Wskoczyło.

Słowo#62 Ciepłe serduszko.

[22 stycznia 2021, Dzień Dziadka]

Ostatnio myślę sporo na temat pomagania. Gdzie zaczyna się pomoc, a gdzie to jedynie poprawianie sobie swojego samopoczucia. Oczywiście jedno i drugie się nie wyklucza. Pomaganiem możemy ucieszyć nie tylko osobę potrzebują, ale także siebie. Jednak zbierane przeze mnie w tej mierze coraz szersze doświadczenia pokazują pewną ciekawą, ale i trudną rzecz.

Czytaj dalej Słowo#62 Ciepłe serduszko.

Słowo#61 Prawie szczyt.

[1 stycznia 2021, Świętej Bożej Rodzicielki Maryi]

W 2018 napisałam 32 odcinki Słowa, w 2019 18 odcinków, a w 2020 tylko (?) 10 odcinków. Rok 2021 rozpoczynam pisaniem, więc to chyba dobry znak. Tak naprawdę jednak nie chodzi tu o ilość, tylko o utorowanie energii, którą ostatnio włożyłam w krótkie formy internetowe oraz w długą formę, jaką jest moja napisana niedawno, czekająca na odpowiednia chwilę i modląca się o wydanie książka. Wczoraj zakończyłam rok 2020 słowem PRAWIE.

Czytaj dalej Słowo#61 Prawie szczyt.

Słowo#60 Krew i kości.

[10 grudnia 2020, Dzień Bota]

Patrząc w dal przez okno w salonie przypomniało mi się drewniane poddasze nieistniejącego już budynku, na którym to poddaszu mieściła się biblioteka. Nieistniejąca już. Na miejscu tego budynku powstaje właśnie nowoczesny blok. Taka retrospekcja wywołana perspektywą roztaczającego się znajomego widoku przeniosła mnie w inne i zdawałoby się zapomniane miejsce. Otworzyła zakamarek pamięci.

Czytaj dalej Słowo#60 Krew i kości.

Słowo#59 Zawrócić się.

[11 listopada 2020, Narodowe Święto Niepodległości]

Dzisiaj zatrzymało mnie dziesięciu trędowatych. Zatrzymało, choć sami szli i to szybko. W drodze po swoje oczyszczenie. I rzeczywiście zostali oczyszczeni z trądu, jak powiedział im Jezus. Jednak tylko jeden z nich został dodatkowo uzdrowiony. Dzięki swojej decyzji o zawróceniu z drogi, na którą wcześniej, jakby nie było został skierowany (zob. Łk 17, 11-19).
Czytaj dalej Słowo#59 Zawrócić się.

Słowo#58 Wypad z łaski.

[13 października 2020, Międzynarodowy Dzień Sceptyków ]

Tak mi się zbierało ostatnio, żeby coś napisać dłuższego niż wpis na fejsie, ale wzięcie się za to gdzieś mi umykało i rozpływało się w lenistwie, a może w pustce w głowie. Aż tu dzisiaj czytając fragment Listu do Galatów (lub Galacjan) świętego Pawła w klasycznym przekładzie tysiąclatki, zatrzymało mnie wypadnięcie z łaski. Dosłownie.

Czytaj dalej Słowo#58 Wypad z łaski.

Słowo# 57 Shalom…

[21 wrzesień 2020, Międzynarodowy Dzień Pokoju]

Mam mętlik w głowie. Taki konflikt zbrojny ścierających się pokus, słabości, przemyśleń, postanowień, modlitw, wydarzeń… wszystkiego. Nie wiem, czy to wynik momentu, w którym się znalazłam, czy to wynik terapii, którą przechodzę, czy to wynik dolegliwości, które mam, a może rzeczy które robię lub których nie robię, a powinnam? Może po prostu wynik tego, że jestem.

Czytaj dalej Słowo# 57 Shalom…