Słowo#55 Ludzkie człowieki.

[22 czerwca 2020, Dzień Kultury Fizycznej]

Ostatniej nocy obudził mnie dziwny i straszny sen, w którym całą naszą rodzinę próbowały zjeść aligatory, pływające w stawie obok naszego osiedla. Absurd ścigał absurd, bo drogę do tej dziwnej przystani w środku osiedla pokazał nam sąsiad z psem. Zamiast chodzić molem, moje dzieci postanowiły rzucić się do wody, a gdy nagle pojawiły się aligatory to na ratunek najmłodszemu synowi rzucił się pierwszy nasz pies, maltańczyk wielkości „akurat na jeden kęs”.

Czytaj dalej Słowo#55 Ludzkie człowieki.

Słowo#54 Jak masz na imię?

[2 maja 2020, Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski]

Są takie dni, kiedy coś siada. Może to chmury na zewnątrz. Może to powietrze robi się cięższe, aż źle się oddycha. Może to ból głowy ciągnący się od rana. Może to dziwne zmęczenie mimo przespania całej nocy. Może to zły humor i zdenerwowanie domowników. Może to słabość i bezczynność. Może to wszystko elementy krajobrazu, które w przypadkowy sposób łączą się w całość, tworzącą ciemną, gęstą i ponurą mgłę. To tylko kwestia percepcji.

Czytaj dalej Słowo#54 Jak masz na imię?

Słowo#53 Postęp bezradności.

[21 kwietnia 2020, rocznica powstania Rzymu]

Jakiś czas temu byłam świadkiem dyskusji na temat aborcji między dorosłą córką, a jej matką. Matka opowiadała się po stronie prawa dokonania aborcji, jeśli jest podejrzenie choroby dziecka, a córka postulowała uniwersalne zastosowanie przykazania nie zabijaj w odniesieniu do ludzkich istot. Na koniec, wydawałoby się bezowocnej wymiany argumentów, córka zadała pytanie:
– Mamo, a gdyby ci powiedział lekarz, jak byłaś ze mną w ciąży, że jestem chora, mam np. zespół Downa, to usunęłabyś mnie?
– Tak. Usunęłabym- odparła matka.
– No to miałam szczęście- odpowiedziała córka, kończąc rozmowę.

Czytaj dalej Słowo#53 Postęp bezradności.

Słowo#51 No i jest.

[25 stycznia 2020, Święto Nawrócenia św. Pawła Apostoła]

W poprzednim odcinku opisywałam pustynię, po której się czołgałam, w pobliżu widząc ołtarz, przykryty białym obrusem, na którym stoi hostia w monstrancji (zob. Słowo#50). Dzisiaj zebrałam się do tego, aby opisać ciąg dalszy moich pustynnych wrażeń. Tak się stało, że w końcu to moje pełzanie w miejscu zamieniło się na turlanie i poturlałam się wprost pod ołtarz. Koło nosa widziałam jedynie czarne, skórzane buty. Czy ktoś w tej niewidocznej dla mnie płaszczyźnie „nad” sprawował Eucharystię? Zapewne.

Czytaj dalej Słowo#51 No i jest.

Słowo#50 Marana tha!

[19 grudnia 2019, imieniny Abrahama]

Ostatnio towarzyszy mi dojmujące duchowe, a może też psychiczne poczucie paraliżu i niemocy. Mam wrażenie, jakbym pełzała po pustyni, szorując twarzą o piach i nim się żywiła. W bliskiej odległości widzę stół, a dokładnie ołtarz przykryty białym obrusem. Na nim stoi monstrancja z białą hostią w środku. Nie mogę tam dojść, a raczej dopełznąć. Grzebię się, kręcę. Mam paraliż, niedowład. W tym obrazie powracającym raz po raz podczas tego Adwentu, fizycznie nie jestem w stanie wstać i podejść do Niego.

Czytaj dalej Słowo#50 Marana tha!

Słowo#49 Czekanie w ciemności.

[12 grudnia 2019, Dzień Guzika]

Bez sensu. Są takie dni, kiedy czuję, że wszystko jest bez sensu, że ja jestem bez sensu. Zaczyna ogarniać mnie rozpacz. Są takie dni, że radosny chrześcijanin niosący światło we wszystkie ciemne zakamarki może co najwyżej dostać ode mnie w twarz, żeby zszedł mu ten głupkowaty uśmiech. A jeśli jeszcze raz usłyszę, że Jezus mnie kocha albo jest w tym najczarniejszym miejscu, w którym jestem to zacznę strzelać.

Czytaj dalej Słowo#49 Czekanie w ciemności.

Słowo#42 Tak, ale…

Słowo#42
[1 lipca 2019, Międzynarodowy Dzień Owoców]

Słuchając wczorajszej Ewangelii uderzyła mnie pewna rzecz. Jezus, który zapraszał ludzi do pójścia za Nim spotykał się z tą samą odpowiedzią: pójdę, ale (zob. Łk 9, 51-62). Pójdę, ale daj mi pogrzebać ojca (czytaj: odziedziczyć spadek). Pójdę, ale daj mi się pożegnać z dotychczasowym życiem (czytaj: żebym się przekonał, czy to na pewno dla mnie) . I zastanawiam się ile razy chcę powiedzieć Mu, jak Maryja TAK, natomiast kończy się na tym, że dodaję po przecinku ale…?

Czytaj dalej Słowo#42 Tak, ale…

Słowo#33 Poczekalnia 3.

[15 stycznia 2019, wspomnienie męczenników chińskich]

– Niechże pani siądzie porządnie. Co pani tak siedzi, jakby Pani chciała komuś ustąpić miejsca?- z troską i jednoczesną irytacją zapytała mnie dzisiaj starsza pani w szpitalnej poczekalni.
Odcinek pierwszy rozpoczęłam w poczekalni, potem poczekalnia pojawiła się raz jeszcze, a teraz znowu do niej wracam i Nowy Rok rozpoczynam ponownie poczekalnią. O co chodzi? Czytaj dalej Słowo#33 Poczekalnia 3.

Słowo#32 Kto pyta, ten i tak błądzi.

[19 listopada 2018,
27. dzień żałoby po Anielce i 27. dzień życia Zosi na OIOM-ie]

Śmiem twierdzić, że każdy z nas, czy uświadamia sobie to czy nie, ma jedno ziemskie pragnienie. Chce uniknąć cierpienia własnego oraz swoich bliskich. W obliczu cierpienia przestaje liczyć się cokolwiek. Wszyscy inni, świat materialny, codzienne problemy, praca, osiąganie sukcesów, porażki, brak i nadmiar czegokolwiek. Człowiek koncentruje się na przeżyciu swoim i bliskich. Cierpienie oddziela mnie od tego świata, odrealnia, przewartościowuje rzeczywistość. Jednak moim pytaniem jest czy cierpienie, które dotyka mnie i burzy porządek świata zbliża mnie czy oddala od Boga? Zaprzecza czy potwierdza Jego istnienie? Czytaj dalej Słowo#32 Kto pyta, ten i tak błądzi.