Słowo#78 Między Niebem a ziemią.

[1 września 2022, początek Roku Szkolnego]

W zeszłym miesiącu odbyłam niezwykłą podróż. Nie zapowiadała się wcale, że będzie tak bajeczna i szalona. Przez pewien czas, ze względu na mój stan zdrowia, to nie zapowiadała się wcale. Jednak tak się stało, że wyruszyłam. I nawet dotarłam. Gdzie? Do miejsca, gdzie Niebo dotyka ziemi.

I wcale nie chodzi tu o tropikalną wyspę na środku błękitnego oceanu, której obrazy kuszą nas w wakacyjnych folderach. Nie chodzi także o malowniczą wysokogórską miejscowość, ani o safari w Afryce, ani o luksusowy europejski kurort. Chodzi o małą wioskę, co do której znaczenia nie mam już wątpliwości: Medjugorje.

Bez oczekiwań, bez konkretnego nastawienia, z otwartym sercem i umysłem. Po prostu pojechałam, zabierając ze sobą przyjaciółkę. Podobno jak Mama wezwie kogoś do Medju, to ten ktoś w końcu tam dotrze. Tak stało się i z nami. Nie sposób opisać wszystkiego, czego tam doświadczyłam i doświadczam jeszcze po powrocie. Cuda to do siebie mają, że brakuje słownych ram, aby je uchwycić. Jednego jestem pewna. Medjugorje to miejsce, gdzie obecna jest Maryja. Obecny jest Jezus, Duch Święty i Ojciec. Oni tam namacalnie działają.

Choć są wszędzie, na wyciągnięcie ręki i w każdym biciu serca, to wierzę, że z jakichś przyczyn Bóg wybiera konkretne miejsca i konkretny czas, żeby objawić swoje działanie. W Medju doświadczałam tego co krok. Byłam świadkiem jak Maryja wygnała demona z kobiety, byłam świadkiem jak człowiek otworzył się na drugiego człowieka mimo lat wewnętrznej izolacji, byłam świadkiem, jak ludzie wybaczają swoim katom oraz świadkiem uzdrowień i przemiany serca.

Także moja dusza i serce znalazły ukojenie, uzdrowienie w głównej mierze na Górze Krizevac. Podczas kilkugodzinnej Drogi Krzyżowej mogłam poznać, jaki jest mój krzyż i przejść z Jezusem Jego drogę odczuwając w pewnej mierze to, co On. Kiedy po tak przeżytej modlitwie dotarłam na szczyt i mogłam prosić o cokolwiek, byłam w stanie poprosić jedynie o jedno: miłość. Nie dla siebie, ale by umieć kochać ludzi, tych bliższych i dalszych. To tylko jeden z licznych owoców, którym się tu dzielę…

Jeśli będziecie mieli okazję wybrać się na pielgrzymkę, to z serca polecam Medjugorie. Tam na własnej skórze można się przekonać, że „Dla Boga nie ma nic niemożliwego” (por. Łk 1, 37). I zawsze jest dobry moment, żeby zacząć rok od nowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *