[12 września 2021, Dzień Brukarza]
Po ponad miesięcznej przerwie wakacyjnej dzisiaj zebrało mnie na blogowe wynurzenia. W końcu z trybu uśpienia, trzeba przejść do aktywnego pisania. Jak łatwo się rozleniwić, jak łatwo zapomnieć o swoim powołaniu, kiedy otoczenie się zmienia, zajęcia nie mają nic wspólnego z normalną rutyną roku szkolnego. Ciekawe, że pamięć działa na moją niekorzyść…
Pamięć. To moja słaba strona. Śmieję się często, że ona u mnie jest jak u rybki Dory, która większości rzeczy nie kodowała i za chwilę już nie pamiętała co robi, po co, ani kim jest rybka obok niej. Taki defekt neurologiczny. Co do mnie, to mam wrażenie, że niektóre filtry działają mi nadmiernie. Potrafię prowadzić z kimś konwersację automatycznie, mimochodem i za chwilę nie pamiętać, że coś ustalaliśmy. Zdecydowanie muszę skupić uwagę w 100%, żeby zapamiętać to co powinnam zapamiętać. Jeśli przełączę się w tryb uważności, to dopiero wtedy koduję więcej i na dłużej.
Niestety tę moja przypadłość chętnie wykorzystuje przeciwnik. Jest mu niezwykle łatwo sączyć do mojego umysłu wciąż te same wątpliwości, które przepracowałam już wielokrotnie. Podgrzewa na nowo oklepane już kwestie, a ja daję się na to nabrać jak pierwsza lepsza słabo rozgarnięta osoba. Zwykle mija sporo czasu zanim przypomnę sobie, że „to już było”, a odpowiedź na to już padła. Padła, ale jakoś o niej zapomniałam.
Nie pomaga także otaczający świat ze swoim natłokiem informacji, wrażeń i wydarzeń. Wciąż coś się dzieje wokół, co odciąga mnie od sedna. Tego sedna, które jest we mnie, więc powinno być łatwo dostępne zwłaszcza dla mojej osobistej pamięci. Przeładowanie danymi przeszkadza, a raczej ukrywa to połączenie z Sednem, jak gęsta mgła potrafi ukryć krajobraz, który mamy tuż pod stopami.
Wciąż szukam i zadaję pytania. To dobrze. Natomiast martwi mnie, że często wracam do tych samych pytań, jakby poprzednia odpowiedź się nie liczyła, a przecież, jak tylko ją odpamiętam to okazuje się strzałem w dziesiątkę. A czy nie dałoby się tak, żeby pewne prawdy wybrukować w moim sercu i w mojej pamięci już na zawsze?
Pociesza mnie święty Piotr, który swój Drugi List dedykuje pamięci. W głównej mierze pamięci o Słowie i obietnicach. Mnie osobiście przypomina ważną dla mnie prawdę o względności czasu, bo „…jeden dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień” (por. 2 P 3, 8). Wracam do tego zdania nieustannie od trzech lat (zapominając o nim raz po raz), pokładając nadzieję w tym, że Ojciec może w jedną ziemską sekundę naprawić, odmienić wszystko.
Jeśli udałoby mi się zapamiętać, wyryć w sercu to jedno zdanie z Pisma i żyć według niego, to miałabym gotową odpowiedź na większość, jak nie wszystkie moje pytania i wątpliwości. Dobrze byłoby mieć wdrukowany przycisk ON, jako dodatek do mojej zawodnej pamięci…
————-
„Umiłowani, piszę do was już ten drugi list; w nich pobudzam wasz zdrowy rozsądek i pamięć, abyście przypomnieli sobie słowa, które były dawno już przepowiedziane przez świętych proroków, oraz przykazanie Pana i Zbawiciela, podane przez waszych apostołów” ( por 2 P 3, 1-3).

